Kontakt: stalowetloki@wp.pl
president (Andrzej): 604274972
v-president (Arek): 668103999
MOTOSERCE 2016 ______________

"Kawałek historii"

Większość z nas zaraziła się dwoma kółkami już dawno temu, a zarażały komary, motorynki, jawy, mzety i nieśmiertelne WSK-i .... Kilkanaście, a dla niektórych już kilkadziesiąt lat temu kiedy w Polsce motocykl japoński był czymś niespotykanym, każdy motocyklista traktujący jednoślad jako coś więcej niż pojazd dowożący tyłek do pracy, musiał spędzić w garażu sporo godzin żeby stworzyć swoją dwukołową namiastkę marzeń. Najczęściej spełnieniem marzeń był jakiś weteran, im starszy tym lepiej, im większy silnik tym milszy był jego głos i jeśli był to czterosuw to było już super. Iże, Awo, M-72, K-750, Junaki przeżywały swoją kolejną młodość. Niektórzy szczęściarze stawali się posiadaczami starych BMW, NSU, Harleyów WLA a nawet Sokołów. Spędzało się długie godziny w garażu lub piwnicy remontując własnymi siłami swoją maszynę. Jedni motocykle przerabiali (zazwyczaj na choppery), inni starali się zachować wszystko w oryginale ale radość z jazdy była taka sama. Głos silnika w motocyklu odpalonym po kilku miesiącach (czasem latach) pracy był wspaniałą nagrodą, a każdy kilometr przejechany własnoręcznie odrestaurowanym motocyklem pozwalał zapomnieć o wszystkich wyrzeczeniach. Spotykając podobnego człowieka na drodze można było być pewnym, że znajdzie się wspólny język, ... że koleś musi być w porządku skoro tak samo jak ja dłubie w maszynie żeby tylko poczuć wiatr we włosach... Jeżdżąc w poszukiwaniu części do swojego motocykla, bo przecież komórki i allegro nie istnieją od zawsze, poznawało się ciekawych ludzi, czasem odkrywając że całkiem blisko mieszka jakiś zakręcony motocyklowy maniak. I takie znajomości dawały efekty, zaczęły się wspólne imprezy, ogniska i przede wszystkim jazda motocyklami. Wspólne wyprawy na zabytkowych motocyklach pozwalały poznać siebie, swój sprzęt i stworzyć świetną atmosferę... to były naprawdę fajne czasy...

Czas biegnie do przodu, ludzie zrobili się starsi, motocykle w garażach przeważnie zrobiły się młodsze... ale większość znajomości i motocyklowa pasja pozostała.

Golub-Dobrzyń to małe miasteczko w woj. kujawsko-pomorskim i jeśli już komuś jest znane to raczej z Golubskiego Zamku i odbywającym się na nim turniejów rycerskich. Jednak i tutaj znalazła się grupa ludzi, która bardziej niż bojowe pokochała stalowe rumaki. Spotkania motocyklistów z Golubia-Dobrzynia i okolic odbywały dość regularnie, powstała na tyle silna grupa ludzi aby zorganizować zlot motocyklowy zanim zawiązał się jakikolwiek klub motocyklowy. Pierwszy zlot motocyklowy w Golubiu-Dobrzyniu odbył się w 2001 roku i miał miejsce praktycznie w centrum miasta na malutkim polu namiotowym ?Zacisze?. Impreza została dobrze przyjęta przez mieszkańców miasta i była na tyle udana, że praktycznie już co roku motocykliści z Golubia      - Dobrzynia organizują ten mały sabat, co prawda już nie w centrum miasta, a raczej gdzieś na uboczu np. nad jeziorem Grodno lub Okonin zawsze są to jednak okolice miasteczka.

Dokładnie 21-ego września 2003r. na jednym ze spotkań padło hasło, że może warto ugruntować i uporządkować dotychczasową działalność grupy przyjaciół zakładając klub motocyklowy. Wymyślono nazwę, uchwalono statut i w ten sposób powstało Stowarzyszenie Motocyklowe ?STEEL PISTONS? Golub-Dobrzyń. Stowarzyszenie zostało prawnie zarejestrowane i chyba nie da się nie zauważyć jego istnienia. Wielokrotnie członkowie stowarzyszenia organizowali wystawy motocykli dla mieszkańców miasta. Ludzie odwiedzający coroczne uroczystości takie jak Dni Drwęcy zawsze mogli liczyć na podziwianie przynajmniej kilkunastu ładnie odrestaurowanych weteranów. Stalowe Tłoki często sprawiały frajdę dzieciakom na dzień dziecka, kolejki do przejażdżki w wózku bocznym M-ki czy Kaśki nie miały końca i zdarzało się że dopiero spuchnięcie tłoków pozwalało na zgaszenie silnika... Czasami występowaliśmy w poważniejszych akcjach jak choćby ratowanie szkoły przed zamknięciem w pobliskiej Lipnicy czy też tegoroczna akcja Motoserce kiedy to 11 członków naszego klubu oddało krew.

Oprócz działalności ogólnospołecznej członkowie Stowarzyszenia przede wszystkim bawili się w swoim gronie. Zimą oprócz przesiadywania w barze kilka razy udało się zorganizować bardzo udane kuligi z udziałem sanek i oczywiście radzieckich bokserów ale przecież każdy motocyklista czeka na wiosnę.. Z racji coraz lepszych sprzętów wyjazdy stawały się coraz dalsze, zresztą okolice i tak już były zjeżdżone do znudzenia. Oprócz wyjazdów na zloty w Polsce, Stalowe Tłoki przekraczały już południowe granice kraju, ale póki co mamy jeszcze co zwiedzać.

Im dalej w las tym więcej drzew. trzeba się wyróżnić. Zaczęliśmy coraz poważniej myśleć o tym by jednak ludzie nas postrzegali jako prawdziwy klub motocyklowy, a jednocześnie chcieliśmy odróżniać się od pojawiających się dziś jak grzyby po deszczu ?sezonowych? motocyklistów. Postanowiliśmy zalegalizować swoje barwy i przystąpić do klubów zrzeszonych pod Kongresem Polskich Klubów Motocyklowych. Nasz pierwszy wyjazd na kongres miał miejsce jesienią 2007 jednak mieliśmy sporo niesprecyzowanych spraw dlatego na kongres weszliśmy dopiero wiosną 2008. Przyjęliśmy polskojęzyczną nazwę ?STALOWE TŁOKI? Free Group Golub-Dobrzyń. Zarówno nazwa jak i nasze barwy zostały zaakceptowane przez Kongres i otrzymaliśmy prawo noszenia barw z przodu kamizelki.

Co roku mamy mnóstwo planów w głowie do zrealizowania i kilka pomysłów na dłuższe wyprawy motocyklowe. Jedną z najważniejszych spraw jest dla nas ukończenie remontu domu klubowego. Pomieszczenia, które otrzymaliśmy od zarządu PTTK były mocno zniszczone i wymagają sporego wkładu pracy i finansów. Jednak mamy nadzieję, że uda nam się zakończyć prace w najbliższym czasie.

Stalowe Tłoki  od wiosny 2010 roku mają prawo do noszenia wymarzonych barw na plecach kamizelki.

Pozdrawiamy wszystkich motocyklistów, życzymy szerokich, gładkich dróg, życzliwych samochodziarzy, dobrej pogody i zapraszamy do odwiedzenia Golubia-Dobrzynia.

Stalowe Tłoki FG